Xxanaxx: Nasz środek należy zażywać przez całe życie [ROZMOWA]

Błażej Dąbkowski
Xxanaxx
Xxanaxx Łukasz Dziewic
Rozmawiamy z Klaudią Szafrańską i Michałem "Lance Flare” Wasilewskim, dwoma przyjaciółmi którzy tworzą Xxanaxx, jeden z najlepiej rokujących polskich zespołów wykonujących muzykę elektroniczną.

Przeglądając encyklopedię leków, można wyczytać, że xanax nie tylko likwiduje stany lękowe, ale również nadmierną aktywność. Wy jednak szturmem zdobywacie kolejne festiwale, gracie mnóstwo koncertów, jest Was pełno w mediach elektronicznych. Nie strzeliliście sobie w stopę z tą nazwą?

Michał: Raczej nie. Naszym początkowym założeniem było tworzenie muzyki spokojnej, choć w trakcie koncertów okazało się, że bardzo fajnie wychodzą nam też rzeczy żywe i energetyczne. Xxanaxx cały czas ewoluuje muzycznie, w naszą twórczość cały czas wplatane są nowe elementy, jak drum and bass, ale nazwa pozostaje cały czas jak najbardziej aktualna.

Z drugiej strony, choć sam nie jestem entuzjastą muzyki elektronicznej od kawałków zawartych na „Triangles” rzeczywiście często bije spokój, delikatna melancholia. Może to eufemizm, ale najbardziej pasuje mi do tego krążka określenie „ładny”.

Klaudia: Ładny? To trochę błahe określenie.

Ładny w tym sensie, że jest spójny, przyjemny, wyważony.

Klaudia: Może masz rację, bo sami nie lubimy określać naszej muzyki wyszukanymi słowami. Utwory Xxanaxx mają być przyjemne dla ucha, w podobny sposób postrzegamy też całą oprawę graficzną, która nam towarzyszy. Zależy nam na spójnym, wyważonym przekazie.

Michał: Staramy się być generalnie ładni (śmiech).

Ładnie też śpiewacie o miłości, no może poza nieco apokaliptycznym "Disappear”.

Michał: W przeciwieństwie do większości kawałków, które znalazły się na "Triangles”, ten miał być mocno melancholijny i to było naszym podstawowym celem. Sam tytuł jest zresztą grą słów, to „znikanie” miało stać też w kontraście do tego co zamierzaliśmy zrobić, czyli mocnego wejścia na scenę. Rzeczywiście jest tak, że warstwa liryczna od samego początku miała być spójna z szatą graficzną i muzyką. Na pewno dużym plusem jest to, że nikt z zewnątrz za nas tego nie robi, bo dzięki temu zachowujemy pełną kontrolę nad tym co robimy. Pomimo tego, że ja je piszę, a śpiewa Klaudia, są na tyle uniwersalne, iż każdy może je odbierać indywidualnie.

Jeszcze półtora roku temu mogliście jednak pomarzyć o występach na tak wielkich imprezach jak Open’er Festival, Audioriver czy Orange Festival. Czujecie się już częścią muzycznego mainstreamu? Odnoszę wrażenie, że część entuzjastów muzyki elektronicznej muzykę odbiera podobnie jak zatwardziali metalowcy. Kiedy dana formacja zaczyna być rozpoznawalna i występować poza małymi klubami, część fanów odcina się od niej.

Klaudia: My odbieramy to jako krok do przodu, ale rozumiem, że niektórzy mogą się poczuć urażeni naszym kontraktem z wielką wytwórnią płytową. Nie jesteśmy już niszowym zespołem i naszym marzeniem jest dotarcie do jak najszerszego grona odbiorców. Gdybyśmy mieli pozostać undergroundowi, egzystowalibyśmy sobie na Facebooku i słuchaliby nas bliżsi i dalsi znajomi.

Czujecie się już gotowi, by ruszyć na podbój Europy? W jednym z wywiadów stwierdziliście, że to już nie tylko marzenie, a cel.

Klaudia: Bardzo chcielibyśmy zaistnieć także za granicą. Czy jesteśmy gotowi? Myślę, że tak, bo takie założenie przyświecało nam od początku istnienia Xxanaxx, dlatego też Michał pisał teksty w języku angielskim. Jest to jeden ze środków do osiągnięcia tego celu.

Te cele stawiacie sobie jednak nie od tak dawna. Jak przez okres dwóch latach można zrobić tak dużą karierę, nie będąc sztucznym tworem ulepionym przez ekspertów od muzycznego marketingu?

Klaudia: Jest nam miło, że masz takie odczucia, gdyż nigdy nie staraliśmy się kreować sztucznego wizerunku. Nawet to jak zaczęliśmy ze sobą współpracę, mieliśmy podobny gust muzyczny. Sporo rozmawialiśmy o tym jak chcemy grać, nawet o tym jak będziemy wyglądać na scenie. W każdym z tych punktach dochodziliśmy do podobnych wniosków, bo wszystko płynęło prosto z serducha.

Michał:Fakt jest też taki, że byliśmy pozytywnie zaskoczeni naszym wydawcą, który w żaden sposób nie próbował ingerować w twórczość Xanaxx. Do tej pory możemy wszystko robić po swojemu. Podejrzewam, że gdyby eksperci, o których wspomniałeś próbowali cokolwiek na nas wymusić, ludzie już tak chętnie by nas nie słuchali.

Nietrudno zauważyć, że w Waszym środowisku muzycznym niepodzielnie rządzą duety damsko-męskie. Podobnie funkcjonują Rebeka czy The Dumplings. Nawet funkcje rozkładają się podobnie – to facet jest odpowiedzialny za muzykę, a kobieta za wokale. Skąd się to bierze?

Klaudia: To chyba najprostszy i jak się okazuje modny układ, ale podczas zakładania zespołu w ogóle o tym nie myśleliśmy. Dla nas jest jednak idealnym rozwiązaniem, gdyż jedna osoba odpowiada za muzykę, druga za wokal. Obowiązki rozkładają się więc przejrzyście.

Michał: Jest też ograniczona ilość osób do kłócenia się o muzykę (śmiech). Kiedy dwie osoby doskonale się rozumieją, nadają na podobnych falach, to w momencie, gdy pojawiłby się ktoś trzeci, z zewnątrz i próbował cokolwiek zmienić, to pewnie dość szybko zostałby usunięty.

Czujecie więc, że Xxanaxx jest formą parazwiązku?

Michał: Związku muzycznego na pewno, towarzyszko też, choć w ograniczonym stopniu. Na pewno mogę zdementować plotkę, że jesteśmy razem (śmiech). Traktujemy się raczej jak brat i siostra. Zupełnie jak rodzeństwo zarówno kłócimy się, ale wiemy także, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji.

Klaudia: Pozostajemy cały czas na stopie muzycznej i przyjacielskiej, nie romantycznej.

Michał: W tym sensie rzeczywiście tworzymy parazwiązek (śmiech).

Rozpoczęliśmy medycznie, tak też zakończymy naszą rozmowę. Lekarze sugerują, by xanax odstawić po czterech tygodniach...

Klaudia: Nasz środek należy zażywać przez całe życie. Non stop (śmiech).

Michał: Myślę, że każdy lekarz, który przed sobą będzie miał naszą płytę, na pewno nie będzie kazał odstawić jej po miesiącu. Nasz Xxanaxx dostępny jest zresztą bez recepty.

XXANAXX - TRASA KONCERTOWA

Już w październiku w kilku miastach zagości #teenagelove tour. Zobaczymy na niej trzy największe odkrycia ostatnich miesięcy na polskiej scenie elektronicznej: The Dumplings, xxanaxx oraz Klaves.

04 października – KRAKÓW (Fabryka)
12 października – WROCŁAW (Stary Klasztor)
17 października – POZNAŃ (SQ)
18 października – SZCZECIN (Hormon)
19 października – ŁÓDŹ (Scenografia)

Co się dzieje w stolicy Wielkopolski? Zajrzyj na poznan.naszemiasto.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie